Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka

"Jeśli będziesz naśladował Maryję, jeśli będziesz stawał się coraz bardziej do Niej podobny, wówczas Jezus będzie mógł na miarę twojego oddania ukochać cię taką miłością, jaką Ją ukochał"
ks. T. Dajczer "Rozważania o wierze"

„U PROGU DNIA” - Jan Chrzciciel – działa dzisiaj!

„U PROGU DNIA” w Radiu Katowice – Środa – 29. 08. 2018 r., g. 6.15 – ks. Stefan Czermiński
Środa 21 Tygodnia .– Wspomnienie Męczeństwa św. Jana Chrzciciela.

JAN CHRZCICIEL – DZIAŁA DZISIAJ !

Szczęść Boże – wszystkim!

Wspominamy dziś w Liturgii Męczeństwo św. Jana Chrzciciela.

Dokładny opis tego męczeństwa znajdujemy w odczytywanej dzisiaj Ewangelii. Choć to prawdziwy horror, to jednak warto spróbować przedrzeć się przez ową przerażającą narrację, i uważniej spojrzeć na to co ukryte głębiej, a co daje daje nam wiele do myślenia... Posłuchajmy:

„Herod (...) trzymał Jana związanego w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą Herod wziął za żonę. Jan bowiem wypominał Herodowi: "Nie wolno ci mieć żony twego brata". A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła, Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał.

Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom i dowódcom wojskowym... Gdy córka Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Wtedy król rzekł do dziewczęcia: "Proś mię, o co chcesz, a dam ci". Nawet jej przysięgał: "Dam ci, o co tylko poprosisz; choćby połowę mojego królestwa!".

Ona wyszła i zapytała swą matkę: "O co mam prosić?" A ta odpowiedziała: "O głowę Jana Chrzciciela". Wróciła więc z pośpiechem i poprosiła: "Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela". Król bardzo się zasmucił, lecz przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też posłał kata i polecił przynieść jego głowę. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; i dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce. Uczniowie zaś Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie”. (Mk 6, 17-29).

Trudno się słucha takich historii, zwłaszcza rano, gdy raczej szukamy czegoś pokrzepiającego, co mogłoby nas umocnić przed całodziennym „bojowaniem”. A jednak zaprotestuję: nie zniechęcajmy się zbyt szybko. Historia ta, choć tak negatywnie wygląda, niesie w sobie zalążek potężnej nadziei. Aby to wyjaśnić, posłużę się przykładem współczesnego Jana Chrzciciela.

To zakonnik, Paulin, ojciec Michał Legan – z Jasnej Góry. Wielokrotny uczestnik akcji ewangelizacyjnych na Woodstocku. „Mimo, że można tam spotkać dużo wrogości wobec kapłanów – opowiada ojciec Michał – to już po paru minutach ci sami ludzie, którzy nie przebierali w słowach, proszą o spowiedź. (...) Można spowiadać cały dzień, i dalej, aż do 3 w nocy! Po takich spowiedziach słaniasz się na nogach, ale wiesz, po co zostałeś księdzem. (…) Pamiętam moją pierwszą wyprawę na Woodstock. Przeżyłem wtedy takie zdarzenie. Jakaś dziewczyna zawołała: ''Papieżu! (– jako paulin, miałem biały habit i piuskę!) – Potrzymaj mi torebkę, bo muszę się wykąpać!'' Po chwili wróciła ze słowami: ''To był tylko pretekst. Chciałam pogadać.'' Tu skończyły się żarty. Poznałem jej przeszłość. Gdy miała 11 lat, a jej brat 9, ich matka popełniła samobójstwo, zaś w liście pożegnalnym napisała, że robi tak, bo ma... złe dzieci. Ta dziewczyna została z raną na całe życie. (…) Zaliczyła już dwa Monary, pracowała na ulicy... Zdemolowana dusza...

Po 2 godzinach rozmowy – przez kolejną się spowiadała. W smrodzie toi-toiów, doskonale symbolizujących to wszystko, co ją spotkało w życiu. Byłem wykończony – bez czapki i bez wody. Udzielając rozgrzeszenia, czułem, że zaraz odlecę. Powiedziałem: „Odpuszczam Tobie grzechy” i zemdlałem, jak jakaś gimnazjalistka. Gdy się ocknąłem, zobaczyłem, że ta dziewczyna, która chwilę temu była narkomanką i prostytutką, zdjęła z głowy chustkę, namoczyła ją i zaczęła ocierać mi twarz. Wiedziałem, że to jest scena ze świętą Weroniką. Że ta dziewczyna spotkała w Spowiedzi Jezusa i ociera Mu twarz.”

Historia Ojca Michała świadczy, że Męka Pana Jezusa to nie przeszłość, a teraźniejszość!

Dzięki takim właśnie Janom Chrzcicielom, nawet jeśli mieliby zginąć (bo nie wiadomo jakie czasy nadchodzą!), widać jak na dłoni, że to oni ratują świat! To oni, cierpiący i prześladowani, rozsiewają niepostrzeżenie pośród nas bezcenną myśl: Warto żyć! A zatem – dobrego dnia!


© Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka


Our website is protected by DMC Firewall!