Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka

"Człowiek staje się chrześcijaninem, kiedy staje się dzieckiem, kiedy zaczyna go zdumiewać szaleństwo miłości Boga Ojca"
ks. T. Dajczer "Rozważania o wierze"

„U PROGU DNIA” - Modlitwa poranna – twoje być, albo nie być!

„U PROGU DNIA” w Radiu Katowice – Środa – 17.1.2018 r., g. 6.15 – ks. Stefan Czermiński
Środa 2 tygodnia zwykłego (Rok B, cykl II).

MODLITWA PORANNA – TWOJE BYĆ, ALBO NIE BYĆ !

Szczęść Boże – wszystkim!

Tak sobie pomyślałem, że – u progu dnia – warto zapytać, jak wygląda Twoja modlitwa poranna?
Czy dziękujesz za spokojną noc? Za zdrowy sen, a jeśli nie mogłeś spać, to przynajmniej za te strzępki snu, które pozwoliły Ci choć troszeczkę odpocząć?

Czy podziękowałeś Bogu na przykład za sprawność swoich rąk, jak sugeruje dzisiejsza Ewangelia? Za funkcjonowanie Twojego umysłu? No i za dar wiary, dzięki której możemy już u progu dnia nawiązać kontakt z Kimś, kto panuje nad wszystkim, kto czuwa nad nami... Kto nas obdarza od samego rana różnymi darami... i czyni to codziennie, nawet jeśli nie dziękujemy...

Do takich refleksji skłoniła mnie także dzisiejsza Ewangelia.

Zresztą, posłuchajmy: '' W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschłą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: „Stań tu na środku!” Do nich zaś powiedział: „Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy złego? Życie ocalić czy zabić?” Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy wokoło po wszystkich z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serca, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę!” Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa.

A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz odbyli naradę przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.'' (Mk 3, 1-6).

Bardzo ciekawa jest ta dzisiejsza Ewangelia... Mówi ona o niebezpieczeństwie swoistego paraliżu, któremu mogą ulec nie tyle nasze ręce czy nogi, ale przede wszystkim nasze serca, jak to zobaczyliśmy na przykładzie faryzeuszów.

Nietrudno spostrzec, że Jezus dlatego dokonuje cudu uzdrowienia sparaliżowanej ręki, aby dotrzeć do sparaliżowanych serc faryzeuszów.

Serca nasze mogą być tak bardzo czymś zniewolone, że przez to jakby ślepe. Mogą nie rozumieć zupełnie tego, co się wokół dzieje. Uwikłane w swoje uzależnienie nie zorientują się, że trzeba kogoś pocieszyć, komuś przyjść z pomocą... Są niezdolne do miłości, do obrony słabszego... Niezdolne do kontaktu z Bogiem... do odczytania Jego woli...

Kapitalne jest jednak to, że Jezus do takich ludzi przychodzi, aby ich wyzwolić, bo nie chce zostawić ich na pastwę egoizmu i pychy, jaka ich paraliżuje...

Często też takie cuda widzimy. Ktoś, kto wcześniej skoncentrowany na sobie, czuł się już prawie zgubiony i bliski popełnienia samobójstwa; spotkawszy Boga i odkrywszy Jego miłość, staje się jakby zupełnie innym człowiekiem: wolnym i radosnym, otwartym na innych i pełnym inicatywy.

Niedawno przeczytałem wywiad z pochodzącym z Australii, Nickiem Vujicicem, który urodził się bez rąk i nóg; z jedną, wystającą z tułowia, ledwie rozwiniętą małą stopą. W wieku 10 lat, pogrążony w totalnej depresji, chciał się zabić. Odkrywszy jednak miłość Bożą i uznawszy w Jezusie swojego Zbawiciela i Pana, jest dzisiaj szczęśliwy. Ma żonę i dwoje dzieci.

Niedawno, podczas swego wystąpienia w Krakowie, na Tauron - Arenie, wołał:

„Jestem dowodem na to, że Bóg nie popełnia błędów! Czasami w życiu coś się wydarza, co nie ma sensu. Jednak masz wybór. Możesz się złościć na to, czego nie masz, albo być wdzięcznym za to, co masz! Ja chciałem mieć ręce i nogi. A czego Ty chcesz? Pieniędzy, narkotyków, seksu, pornografii, popularności? Jeśli pokładasz szczęście w tymczasowych rzeczach, to Twoje szczęście też będzie tymczasowe. Jeśli nie znalazłeś czegoś, za co warto byłoby umrzeć, to nie znalazłeś czegoś, dla czego warto byłoby żyć!”

Nick ma na koncie ponad 3 tysiące wystąpień, na całym globie ziemskim, z milionami widzów. A ilu słuchaczy ocalił od śmierci?! Ilu przyprowadził do Boga?! To nie ciało, ręce i nogi są najważniejsze, ale serce. Serce nie sparaliżowane. Serce wolne!

Po czym jednak można poznać wolność serca?

Po radości w oczach. Po empatii wobec drugiego człowieka. Ale szczególnie – po modlitwie porannej! Kiedy zaraz po przebudzeniu uśmiechamy się na „dzień dobry!” do naszego Pana, aby wtulić się w Jego Ramiona, podziękować za Jego Miłość i aby nabrać sił do całego dnia.

Dlatego życzę dobrej modlitwy, przede wszystkim – u progu dnia!


© Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka


DMC Firewall is a Joomla Security extension!