Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka

"Wierzyć i kochać Chrystusa to kochać to, czego On chce, kochać Jego wolę"
ks. T. Dajczer "Rozważania o wierze"

„U PROGU DNIA” - Dlaczego miłość potrzebuje postu?

„U PROGU DNIA” w Radiu Katowice – Środa – 14. 02. 2018 r., g. 6.15 – ks. Stefan Czermiński
Środa Popielcowa (Rok B, cykl II); wspom. Patronów Europy: św. Cyryla i św. Metodego; oraz św. Walentego, patrona zakochanych

DLACZEGO MIŁOŚĆ POTRZEBUJE POSTU ?

Szczęść Boże – wszystkim!

Lepszej zbitki nie można było sobie wyobrazić. Jak u Breugla: walka postu z karnawałem! Środa Popielcowa i Walentynki!
Czy jest to możliwe do pogodzenia? Czy realne jest łączenie pokutowania za swoje grzechy ze świętowaniem swoich zauroczeń i zakochań, i prowadzeniem bardzo osobistych rozmów przy kawie w jakiejś zacisznej kawiarence?

Nie bez przyczyny patronem tego dnia jest św. Walenty, opiekujący się ludźmi, którym trochę rwie się pełny kontakt z rzeczywistością – czyli zakochanymi i chorymi umysłowo... To podobne stany... Nie ulega wątpliwości, że zakochani potrzebują chyba jeszcze większej pomocy z góry, bo nie dość, że „odlatują”, to jeszcze się z tego cieszą! Niebezpieczeństwo popełnienia jakiegoś głupstwa raptownie wzrasta!

Czy jednak da się pogodzić pokutę z radością zakochania?

Jakież było moje zdziwienie, gdy w samym Słowie Bożym, czytanym dzisiaj – w Środę Popielcową, spostrzegłem wyrażenia ściśle związane z zakochaniem i miłością: „''Nawróćcie się do Mnie całym sercem! Rozdzierajcie wasze serca, a nie szaty! (…) Zbierzcie lud! (…) Niech wyjdzie oblubieniec ze swojej komnaty, a oblubienica ze swojego pokoju...! Niech mówią: Zlituj się Panie..., aby poganie nie zapanowali nad nami! '' I Pan zapłonął zazdrosną miłością ku swojej ziemi i zmiłował się nad swoim ludem.” (Jl 2,12-18).

Jest słowo „serce”, jest „zazdrosna miłość”, są też „zakochani” (oblubieniec i oblubienica)...

Nie powinno nas to zaskakiwać, bo choć nie wszyscy o tym wiedzą, to tak właśnie jest opisywana w Piśmie Świętym miłość Boga do człowieka. Jest to miłość Oblubieńca zakochanego bez pamięci w swoich ludzkich braciach i siostrach; miłość potężna jak śmierć, miłość zazdrosna! Miłość, która chce człowieka za wszelką cenę ocalić!

To Bóg jest źródłem wszelkiej miłości, i to On też właśnie tak nas stworzył, na Swój obraz i podobieństwo; jako nie potrafiących żyć bez miłości! Wszelkie ziemskie miłości są dalekim odblaskiem miłości Boskiej, zapisanej w naszych sercach. To dlatego marzymy o miłości idealnej, nie zawsze wiedząc, że ją spotkamy na progu wieczności, jeśli tylko będziemy tego chcieli. Nikt tu nie jest bez szans. Nawet człowiek niewierzący.

Jest jednak ktoś, kto chce nam przeszkodzić w dotarciu do źródła miłości. To szatan. On wie, jak bardzo pragniemy miłości, i jak blisko jest od miłości do nienawiści, do której może nas skłonić bardzo niebezpieczna miłość własna.

Dlatego na koniec posłużę się przykładem niezwykłej miłości, która zapłonęła w otchłani nienawiści, w obozie koncentracyjnym – w Auschwitz. Chodzi o Stanisławę Leszczyńską, nieustraszoną położną, która odebrała w okropnych warunkach, mimo zagrożenia wyrokiem śmierci za każdy taki czyn, około 3 tysięcy porodów. Miała ona odwagę powiedzieć w twarz doktorowi Mengele: „Nie będę Herodem! Dzieci nie zabija się nigdy!”

Funkcję położnej objęła po niemieckiej pielęgniarce – Klarze, która natychmiast po każdym porodzie uśmiercała nowo-narodzone dzieci, topiąc je w przygotowanej beczułce z wodą. Ostatni poród Leszczyńska przyjęła w płonącym baraku obozowym, w chwili gdy do obozu wkraczali Rosjanie. Tam się ukryła, aby nie opuścić rodzących więźniarek. W trudniejszych przypadkach prosiła Maryję: „Przybądź Matko, choćby w jednym pantofelku!” Widać robiła to skutecznie, bo ani razu nie miała u swoich pacjentek gorączki popołogowej. W obozie podchodziły do niej Żydówki i prosiły, aby nauczyła je modlitwy „Ojcze Nasz” i „Zdrowaś Maryjo”.

Po wojnie nie opowiadała za wiele w domu o tamtych przeżyciach, aby nie budzić w swoich dzieciach wrogości do Niemców. Niesamowita postawa... Jej proces beatyfikacyjny trwa.

Wspomniałem o Stanisławie Leszczyńskiej, bo wiadomo, że dzieci rodzą się z miłości, a przynajmniej z zakochania... Wszystko się łączy...

Warto zatem potraktować tę zbieżność Walentynek i Środy Popielcowej jako znak! To Opatrzność Boża chce nam przypomnieć, skąd płynie miłość, gdzie jest jej źródło. Jezusowi chodzi także chyba o to, abyśmy zrobili rachunek sumienia z tego, kiedy i jak ranimy miłość; a także i z tego, czy dziękujemy Bogu za łaskę zakochania i łaskę miłości. Bo od miłości jest całkiem niedaleko do nienawiści, a Jezus chce przecież ocalić wszystkie nasze miłości na wieczność, skoro nam je dał...

A tak na marginesie, czy nie byłaby to wspaniała randka, przyjść dzisiaj we dwoje do kościoła, przyjąć znak posypania popiołem, a potem, już po Mszy świętej, gdzieś, w jakiejś zacisznej kawiarence, przy oczywiście gorzkiej kawie, przeprosić się nawzajem za wszelkie zranienia miłości, którą nam Bóg podarował?

Dobrego dnia!


© Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka


Our website is protected by DMC Firewall!