Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka

"Na próżno gimnastykowalibyście wasze umysły, na próżno napełniali głowę rozlicznymi pięknymi i potrzebnymi wiadomościami, jeżeliby zabrakło tego wewnętrznego dziecięcego stosunku do Niepokalanej jako do Matki, Hetmanki i Nadziei naszej."
Św. Maksymilian M.Kolbe "Pisma"

„U PROGU DNIA” - Czy Maryja zdąży nas uratować?

„U PROGU DNIA” w Radiu Katowice – Środa – 31.1.2018 r., g. 6.15 – ks. Stefan Czermiński
Środa 4 tygodnia zwykłego (Rok B, cykl II); wspomnienie św. Jana Bosko, kapłana

CZY MARYJA ZDĄŻY NAS URATOWAĆ ?

Szczęść Boże – wszystkim!

Czy zastanawialiśmy się już nad tym, co mogłoby być najbardziej niebezpiecznym grzechem ostatniego etapu historii ludzkości? Mówię – ostatniego; bo czas pomiędzy dokonaniem się naszego odkupienia przez Chrystusa na krzyżu i narodzinami wspólnoty Kościoła, a momentem triumfalnego powrotu Chrystusa przy końcu czasów, jest ostatnim etapem historii ludzkości.

Co zatem może być najbardziej niebezpiecznym grzechem człowieka w naszych czasach? Odpowiedź wydaje się zawierać dzisiejsza Ewangelia. Posłuchajmy:

„Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy zaś nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: '' Skąd to u Niego? I co to za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce! Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry? '' I powątpiewali o Nim. A Jezus mówił im: '' Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony ''. I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał. (Mk 6, 1-6)”.

Wedle słów dzisiejszej Ewangelii – najbardziej niebezpiecznym grzechem naszych czasów jest powątpiewanie w Chrystusa. Czyli – mówiąc bardziej precyzyjnie – zakamuflowany cynizm i pogarda wobec Syna Bożego. Czyli – idąc dalej tą myślą – ukrywająca się w naszym sercu – pycha! Ponieważ cynizm i pogarda to dość powszechne oblicza pychy. To ona właśnie potrafi związać ręce nawet samemu Bogu i Jego nieskończonej Miłości.

Jak bowiem uratować człowieka, który nie zauważając własnych grzechów, jakich się co chwilę dopuszcza, nieświadomy wielkiego zagrożenia, że stoi na drodze do wiecznego oddzielenia się od Boga, odpowiada ironicznym i lekceważącym uśmiechem na liczne sygnały ostrzegawcze, jakie mu Bóg wysyła? Jak pomóc komuś, kto Cię zupełnie nie potrzebuje, a nawet uznaje Cię za intruza?

Rozumieją to dobrze kapłani odwiedzający swoich parafian po kolędzie. Ta odpychająca postawa nie zdarza się często, czasem jednak i na nią się trafi...

Bóg natomiast, tak jak wtedy, w Palestynie, tak i dzisiaj – nie kapituluje! Wręcz przeciwnie, podwaja wysiłki. Daje coraz mocniejsze znaki. Wysyła swoich emisariuszy. Zauważyłem to zaglądając do wspaniałej, wręcz pomnikowej pozycji Wincentego Łaszewskiego „Świat maryjnych objawień”. Już samo spojrzenie w spis treści tego opasłego tomu ujawnia, że ilość boskich interwencji sukcesywnie wzrasta (a bierzemy tu pod uwagę tylko objawienia maryjne!).

W pierwszym tysiącleciu Bóg przysłał Maryję na ziemię z misją interwencyjną zaledwie 46 razy. W drugim tysiącleciu liczba ta doszła już do pięciuset. W samym tylko XX wieku Maryja objawiła się około czterystu razy, a połowa z tego wyrażała się poprzez płaczące obrazy i figury. Mimo, iż Kościół jest ostrożny i raczej rzadko potwierdza takie zdarzenia, to choćby w słowach Jana Pawła II, zachęca nas do większej wrażliwości: „Jeśli Maryja płacze – apelował w 1994 roku z okna kliniki Gemelli chory wówczas Jan Paweł II – to znaczy, iż ma powody! (…) Dobrze wiemy, jak wiele dokonał kobiecy płacz w życiu świętego Augustyna i wielu innych. Płacz kobiety i płacz Matki Bożej to jednak znaki nadziei!” – zakończył niespodziewanie Papież-Polak. Łzy i nadzieja; dziwna pointa...

Ale czyż Bóg posyłałby do nas Maryję, gdyby nie było już nadziei?

A poza tym, któż może szybciej przedrzeć się do serca dziecka przez jego pancerz głupoty i arogancji, jeśli nie mama? Dlatego też coraz częściej Nasza Mama Niebieska interweniuje. Chce nas uratować wszystkich, ale czy zdąży? I my – czy schronimy się w Jej ramionach? Czy nie zmarnujemy tej szansy? Czas jest już krótki!

Dobrego dnia!


© Ruch Rodzin Nazaretańskich - Archidiecezja Katowicka


Our website is protected by DMC Firewall!